Festiwal Lajkonika – hołd dla bohaterskiej przeszłości Krakowa

Raz w roku, w pierwszy czwartek po Bożym Ciele, które katolicy obchodzą 60 dni po Wielkanocy, na ulicach Krakowa można zobaczyć niezwykłego jeźdźca na drewnianym koniu, którego mieszkańcy z radością witają. Jest ubrany jak Tatar, ale krakowianie nie tylko nie próbują go zatrzymać, lecz nawet chętnie podstawiają się pod ciosy jego buławy! To legendarny Lajkonik, który przez lata stał się nieoficjalnym symbolem Krakowa, a święto na jego cześć to wyjątkowa tradycja miasta. Bohaterowi towarzyszą ludzie w strojach narodowych, chorążowie oraz muzycy, by już z daleka było słychać i widać, kto nadchodzi, aby powitać mieszkańców miasta, pisze portal krakowskiye.eu.

Legenda o Lajkoniku

Pojawienie się tego bohatera na ulicach Krakowa wiąże się z dawną historią. Podobno podczas jednego z najazdów tatarskich obrońcom miasta udało się pokonać wroga, a Zwycięstwo przypisuje się flisakom, którzy spławiali drewno Wisłą. Pokonanie najeźdźców było możliwe dzięki sprytnej pułapce zastawionej na dziedzińcu krakowskiego klasztoru sióstr Norbertanek. Wówczas zwycięzcy postanowili zażartować z mieszkańców i przebrali się w zdobyczne stroje i na tatarskich koniach wjechali do Krakowa. Początkowo ludzie byli przestraszeni, ale potem rozpoznali swoich rodaków i zaczęli świętować. Na cześć bohaterów postanowiono co roku obchodzić to wydarzenie jako święto.

Historycy od dawna próbowali ustalić, kiedy to się wydarzyło, ale nie znaleźli jednoznacznej odpowiedzi. Istnieją teorie, że chodzi o rok 1287, gdy podczas panowania księcia Leszka Czarnego krakowianie przetrwali najazd tatarski i zdołali pokonać wrogów. Jednak wzmianki o grupie flisaków na dziedzińcu sióstr Norbertanek pojawiają się dopiero w źródłach z 1700 roku i to bez Lajkonika. Pierwsze udokumentowane informacje o obchodach święta Lajkonika pochodzą z 1738 roku, ale pojawia się pytanie, dlaczego zaczęto je obchodzić dopiero 500 lat po rzekomym najeździe w 1287 roku? Dlatego badacze skłaniają się ku teorii, że bohaterskie zwycięstwo flisaków miało miejsce na początku XVIII wieku, ale nie zostało odnotowane w kronikach.

Naukowcy odnaleźli wzmianki o procesji Lajkonika w źródłach od 1738 roku. Odbywała się ona w okresie oktawy Bożego Ciała. Powtarzano również trasę Lajkonika – od Zwierzyńca na Stare Miasto, dlatego czasem nazywano go „Zwierzynieckim Konikiem”. Natomiast na Rynku Głównym w Krakowie Lajkonik pojawił się po raz pierwszy w 1849 roku. Nie udało się jednak ustalić, co było przyczyną zmiany trasy.

Skąd wzięła się nazwa Lajkonik?

Dokładnej odpowiedzi nie ma, istnieją jedynie teorie. Zdaniem badaczy kluczowy jest przedrostek „laj-”, ponieważ jeśli uznać go za przekształcony czasownik „lej”, to oznacza on „bić”. Tak jak Lajkonik zadaje ciosy buławą, okazuje się, że jest to „ten, który bije, jadąc na koniu”. Warto wspomnieć, że prawdziwi Tatarzy również zadawali ciosy, ale śmiertelne. Inna teoria mówi, że „laj-” pochodzi od zawołania „Hulaj!”, czyli „Bawmy się!”, co badacze łączą z powiedzeniem „Hulaj dusza – piekła nie ma!”, oznaczającym beztroską zabawę. A Lajkonik rzeczywiście beztrosko przemierza Kraków podczas święta, nucąc piosenkę: „Ten lajkonik, nasz lajkonik po Krakowie zawsze goni”.

Jednak nawet autor pierwszej drukowanej wersji legendy o Lajkoniku – znany dramatopisarz Konstanty Majeranowski – nie podał wyjaśnienia nazwy bohatera. W 1820 roku przedstawił historię w czasopiśmie „Pszczółka Krakowska”, co sprawiło, że legenda stała się niezwykle popularna nie tylko w Krakowie.

Uroczystość i trasa pochodu

Święto Lajkonika w XXI wieku tradycyjnie rozpoczyna się dwie godziny przed południem. Bohaterowi towarzyszy chorąży z flagą, flisacy z buńczukami oraz muzycy. Przy akompaniamencie orkiestry pochód zbiera się w pobliżu Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, gdzie odbywa się pierwszy rytuał: Lajkonik udaje, że uderza pracowników muzeum buławą, co zgodnie z tradycją ma zapewnić im pomyślny rok. Następnie orszak rusza ulicami miasta w kierunku siedziby miejskiego wodociągu przy ulicy Senatorskiej w dzielnicy Zwierzyniec, instytucji uznawanej za kontynuatora tradycji krakowskich flisaków. Tam Lajkonik wykonuje pierwszy taniec i rozdaje dzieciom słodycze. Następnie trasa prowadzi w kierunku Rynku Głównego, gdzie pod wieżą ratuszową czeka już na niego scena. 

Trasa bohatera przebiega ulicami Kościuszki i Zwierzyniecką. W trakcie pochodu Lajkonik hojnie rozdaje lekkie uderzenia buławą, co według wierzeń przynosi szczęście i zdrowie mieszkańców miasta. Istnieje też przesąd, że panna, której dotknie buława, wkrótce wyjdzie za mąż, dlatego to właśnie dziewczęta najczęściej najbardziej wypychane do przodu. Po drodze Konik Zwierzyniecki zatrzymuje się przy sklepach, których właściciele chętnie płacą „haracz” w postaci słodyczy – zdobycze zbiera i niesie jeden z flisaków. Przed dotarciem na główny plac Lajkonik zagląda jeszcze do klasztoru sióstr Norbertanek, gdzie według legendy flisacy zastawili pułapkę na swoich wrogów. Tam wykonuje drugi taniec – z chorągwiami, obserwowany przez przeoryszę i zakonnice z okna klasztoru. Kulminacyjnym momentem tańca jest próba strącenia orła widniejącego na wielkiej fladze, którą wymachuje chorąży. Ten moment nazywa się „zawijaniem chorągwią”. Po występie bohatera przeorysza wręcza mu swoją część darów, a Lajkonikowi pozwala się odpocząć na dziedzińcu klasztornym.

Finałowe akordy święta

Po krótkiej przerwie bohater dnia rusza dalej ulicami Franciszkańską i Grodzką w kierunku Rynku Głównego, nagradzając mieszkańców uderzeniami buławy, a dzieci słodyczami zebranymi w sklepach. Wędrówka po mieście z tańcami trwa aż do godziny 19:00, kiedy to Lajkonik dociera na Stary Rynek. Tam prezydent Krakowa i dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa wręczają mu symboliczny hołd w monetach, po czym bohater wspólnie z nimi wypija kieliszek wina i wykonuje trzeci rytualny taniec z chorągwią, zwany „Pokłon miastu” (urbem salutare).

To widowisko jest zabawne i ciekawe do oglądania, ale dla mężczyzny odgrywającego rolę Lajkonika to ogromny wysiłek. Tańczenie, skakanie, kręcenie się, rozdawanie ciosów buławą każdemu, kto przyjdzie przez cały dzień (w co angażuje się niemal połowa miasta), a do tego noszenie na sobie stroju konia ważącego 30 kilogramów – to zadanie nie dla każdego. Dlatego w rolę bohatera wcielają się wyłącznie silni i wytrzymali kandydaci z Krakowa. Co ciekawe, święto Lajkonika nie odbyło się jedynie w latach II wojny światowej oraz w czasie pandemii COVID-19. Nawet w czasach PRL-u, mimo zmian władzy i ideologii, mieszkańcy zdołali obronić swoją ważną tradycję.

Jak rozwiązano kwestie organizacyjne?

Warto wspomnieć, że specyfikę rytuału Lajkonika mieszkańcy miasta łączą z gminami Zwierzyniec i Półwsie Zwierzynieckie, położonymi w pobliżu Krakowa, oraz z klasztorem Norbertanek. Aż do końca XVIII wieku organizacją pochodu zajmowała się wspólnota miejska oraz cech krakowskich prządków, które dostarczały stroje wszystkim uczestnikom widowiska. Nawet gdy cech prządków przestał istnieć, obowiązek ten przejęła rodzina Micińskich, przekazując go z pokolenia na pokolenie aż do 1972 roku. 

Następnie opiekę nad strojami Lajkonika i jego świty przejmowały kolejno rodziny Mazurów, Marcinkowskich i Głonków z Krakowa, których potomkowie angażują się w przygotowania strojów na pochód w XXI wieku. Warto wspomnieć, że w latach 1897–1939 organizatorem wydarzenia było Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, a od 1947 roku do współpracy dołączyło także Muzeum Krakowa, które przez kolejne dekady dba o jego przebieg. Muzeum odpowiada również za przygotowanie strojów, a część kosztów organizacyjnych pokrywane przez władze miasta.

Rola festiwalu Lajkonika dla Krakowa

Z biegiem lat ten przełomowy dzień w historii stopniowo przekształcił się w pełen radości festiwal, w którego organizację angażują się różne krakowskie firmy. W 2014 roku pochód Lajkonika wpisano na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego, co otworzyło drogę do jego zgłoszenia na Reprezentatywną listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Mieszkańcy miasta są przekonani, że ceremonia ta zasługuje na miejsce wśród najcenniejszych zwyczajów, tradycji i rytuałów z całego świata. Postać Lajkonika już dawno stała się nie tylko symbolem Krakowa, ale także popularnym motywem pamiątek; jego wizerunek można znaleźć na magnesach, obrazach, biżuterii, a także w postaci figurek wykonanych z różnych materiałów. W Krakowie działa również piekarnia „Lajkonik”, której logo przedstawia jeźdźca na koniu. Miejsce to również jest obowiązkowym punktem zwiedzania dla turystów i mieszkańców miasta.

„Piwnica pod Baranami” – bar, sala taneczna czy niezbyt udana galeria sztuki?

Taki tytuł nosi jeden z najstarszych lokali w Krakowie. To również niezwykle popularne miejsce wśród polskiej inteligencji artystycznej, jak podaje portal krakowskiye.eu. Magnetyczny punkt Krakowa Według...

Helena Modrzejewska – znana polska aktorka z Krakowa

H. Modrzejewska zapisała się w historii polskiego dramatu jako jedna z najwybitniejszych aktorek. Ciekawe, że jej nazwisko jest najczęściej kojarzone z legendarnym angielskim pisarzem...
..... .