Wiosną Kraków ożywa szczególną energią dawnych ulic – nadchodzi czas Babskiego Combra. Przez wiele lat święto to pozostawało w cieniu zapomnienia, jednak w XXI wieku powróciło z karnawałowym rozmachem, pełne śmiechu, barwnych strojów i niespodziewanych przeobrażeń. Ulice i place miasta stają się sceną Karnawału Krakowskiego, a ostatni czwartek przed Wielkim Postem – Tłusty Czwartek – zamienia się w prawdziwą arenę dla festiwalu kobiet, pisze portal krakowskiye.eu.
Przygotowania do tego wydarzenia to celebrowane i uroczyste misterium: tygodnie prób, warsztaty i szycie kostiumów. To wtedy rodzą się prawdziwe cuda: tradycyjne stroje combrowe, wesołe scenki rozśmieszające nawet najpoważniejszych mężczyzn oraz nieuchwytny duch przeszłości, który łączy pokolenia. Współczesny Comber to nie tylko festiwal, ale także okazja do powrotu do korzeni i odnalezienia własnego „ja” w kalejdoskopie muzyki i tradycji.
Pochodzenie Babskiego Combra

Badania historyczne wskazują, że Babski Comber był niegdyś średniowiecznym ludowym świętem zapustnym, obchodzonym w różnych częściach Polski. Przypuszcza się, że zwyczaj ten przynieśli niemieccy osadnicy, a z czasem zakorzenił się on na stałe w lokalnej kulturze. Najsłynniejsze uroczystości odbywały się na krakowskim Rynku Głównym, choć tradycja ta cieszyła się dużą popularnością również w regionie Poznania, na Łużycach oraz na Śląsku.
Legenda głosi, że to radosne wydarzenie powstało dla upamiętnienia śmierci znienawidzonego burmistrza o imieniu Comber. Był to człowiek surowy i okrutny, który nękał swoimi zarządzeniami krakowskie przekupki, handlarzy i służące. Gdy Comber zmarł w Tłusty Czwartek przy suto zastawionym stole, wieść o tym lotem błyskawicy obiegła miasto. Krakowskie handlarki nie kryły radości, urządzając huczną zabawę na cześć odzyskanej wolności.
Stroje combrowe i świąteczne rytuały

Inicjatorkami tego barwnego widowiska zawsze były kobiety. Z czasem każda rocznica śmierci burmistrza przerodziła się w coroczny krakowski zwyczaj. Tradycyjnie brały w nim udział głównie mężatki, które wybierały spośród siebie przywódczynię zwaną Marszałkiem i dzieliły się na grupy, określane mianem „rot”. Kluczowym elementem świętowania był ubiór.
W tym dniu krakowianki świadomie rezygnowały z codziennych ubrań na rzecz jaskrawych, świątecznych elementów:
- kolorowych chust;
- pstrych wstążek;
- ozdobnych fartuchów;
- wielowarstwowych spódnic.
Tak powstały charakterystyczne żeńskie stroje combrowe, które od razu wyróżniały się w tłumie. Makijaż był celowo jaskrawy i karykaturalny, co potęgowało karnawałowy efekt. Z czasem uczestniczki zaczęły nosić maski o groteskowych rysach oraz ozdoby ze słomy i dzwoneczków. Całość tworzyła wizerunek przełamujący utrwalone wyobrażenia o kobiecej skromności i powściągliwości.
W ramach „zemsty na Combrze”, kobiety zaczepiały każdego mężczyznę, który odważył się pojawić na ulicy podczas ich pochodu. Nieszczęśników zmuszano do tańca lub przebierano w dziwaczne łachy, dopóki „ofiara” nie wykupiła się wódką, monetami lub buziakami. Zabawa kończyła się uroczystą procesją ze słomianą kukłą burmistrza – symbolem zwycięstwa kobiecego ducha.
Od upadku do odrodzenia

Podczas zaboru austriackiego władze zakazały tych „gorszących burd”, jednak zakaz tylko wzmocnił popularność święta. Najbardziej ekscytującym momentem pozostawał rytuał rozrywania kukły Combra. Każda uczestniczka zabierała do domu źdźbło słomy z rozbitej figury, wierząc, że przyniesie jej ono szczęście w miłości na cały rok.
Choć tradycyjne świętowanie zanikło w połowie XIX wieku, prawdziwy renesans Babskiego Combra nastąpił w latach 90. XX wieku. Współcześnie tradycja ta powróciła na krakowskie ulice jako integralna część miejskiego karnawału.
Barwne procesje i współczesne ceremonie

Wielkie zasługi w przywróceniu tej tradycji mają krakowskie aktywistki, takie jak Katarzyna Chodoń i Joanna Cichoń, przy wsparciu Muzeum Krakowa. Babski Comber 2025 wystartował w samo południe na Starym Kleparzu. Przy dźwiękach bębnów barwna procesja przeszła Plantami, by dotrzeć na Plac Świętego Szczepana, gdzie przedstawiono tegorocznego Marszałka.
Uczestniczki tańczyły na cześć Miedzianny, która od lat uosabia krakowską przekupkę. Pochód przeszedł ulicą Szczepańską na Rynek Główny, mijając Sukiennice. Tegoroczny festiwal odbywał się pod hasłem „Rzeka Kobieca”, co symbolizowało jedność i niespożytą energię mieszkanek Krakowa.
Skubanie pierza: krakowski wehikuł czasu

Ważnym elementem Karnawału Krakowskiego jest ceremonia skubania pierza (tzw. darcie pierza). To nie tylko praca, ale przede wszystkim towarzyskie spotkanie, podczas którego śpiewa się dawne pieśni i dzieli nowinami. Dla młodych krakowian to swoisty „wehikuł czasu”, pokazujący, jak wyglądało życie w podkrakowskich wsiach.
Historycznie skubanie pierza odbywało się zimą, a pozyskany materiał służył do wyrobu poduszek i kołder stanowiących część wiana panny młodej. Tradycji tej towarzyszył poczęstunek: chleb ze smalcem i kiszone ogórki, co do dziś kultywowane jest podczas festiwalowych inscenizacji.
Babski Comber jako fenomen kulturowy

Dla współczesnych krakowianek Babski Comber stał się symbolem wolności i twórczej niezależności. Oprócz oficjalnych obchodów, kobiety organizują prywatne spotkania w restauracjach i kawiarniach. Charakterystyczne maski, mocny makijaż i wspólna zabawa pozwalają na chwilę zapomnienia o codziennych obowiązkach.
Święto to przypomina, że tradycję można nie tylko chronić, ale i przekształcać w nowoczesne formy ekspresji. To unikalna przestrzeń dla przyjaźni, wymiany pomysłów i kulinarnych odkryć, która łączy historię ze współczesnością w samym sercu Królewskiego Miasta.