Współczesny Kraków oszałamia bogactwem klubów nocnych, pokazów i tematycznych lokali dla dorosłych. Jednak kiedyś istniało tylko jedno, owiane legendą miejsce – półtajemniczy klub „Fenix”. Zaczęto o nim mówić na początku lat 90., kiedy Polska po raz pierwszy poczuła smak wolności po epoce komunizmu. W niewielkiej piwnicy przy ulicy Szewskiej zapłonął czerwony neon, który błyskawicznie stał się symbolem nowych czasów – odważnych, zuchwałych i niecierpliwych zmian. To właśnie tam zaczęła się współczesna historia krakowskiego życia nocnego, pisze serwis krakowskiye.eu.
Kilka słów o historii tańca scenicznego

O nowej formie tańca scenicznego zaczęto mówić pod koniec XIX wieku w Paryżu. W 1898 roku aktorka Monika – gwiazda kabaretu „Folies Bergère” – podczas Balu Czterech Muz odważyła się opowiedzieć historię ludzkiego ciała językiem ruchu przy akompaniamencie orkiestry na żywo. Nie był to gest wyzywający, lecz artystyczna deklaracja wolności. Jednak już po kilku minutach eksperyment przerodził się w głośny skandal. Monika została aresztowana, a jej nazwisko trafiło na pierwsze strony gazet od Paryża po Wiedeń. Wtedy świat po raz pierwszy usłyszał termin „strip-tease” – pojęcie, które później stało się przedmiotem debat kulturowych.
Nowa fala zainteresowania tańcem scenicznym dla dorosłej widowni ukształtowała się w drugiej połowie XX wieku. Europejskie kabarety zmieniły go w wyrafinowaną formę sztuki miejskiej, a słynne show, jak paryskie „Crazy Horse”, wyznaczyły wysoki standard estetyczny. Polska, wywalczająca wówczas prawo do własnego głosu i stopniowo wychodząca z cienia restrykcji, nie pozostała obojętna na te procesy.
W Krakowie – mieście poetów, ruchów studenckich i niespokojnych idei – pierwsze takie występy miały charakter kameralny, niemal teatralny. Były bardziej symboliczne niż dosłowne. Plastyka ciała była postrzegana jako przedłużenie sztuki ducha, a sam taniec – jako metafora przełamywania barier krępujących społeczeństwo. Pierwsze krakowskie popisy tego typu pojawiły się w połowie lat 50., kiedy nazwa „Crazy Horse” stała się synonimem nowoczesnego europejskiego kabaretu. Podczas gdy Zachód przywykł do gry świateł i niedomówień, Polska dopiero odkrywała ten nowy, odważny i ironiczny język sceny.
Bar, który odmienił nocne oblicze miasta

W atmosferze burzliwych przemian, gdy stare jeszcze nie zniknęło, a nowe dopiero się rodziło, w Krakowie narodził się bar nocny „Fenix”. Kamienica pod numerem 12 przy ulicy Szewskiej kryła w swoich piwnicach przestrzeń, która bardziej przypominała mały teatr niż zwykły klub. Wszystko było tam przemyślane do najmniejszego szczegółu.
Wnętrze „Fenixa” budowało wyjątkowy klimat dzięki:
- niewielkiej scenie, stanowiącej centrum uwagi każdego wieczoru;
- kilkudziesięciu stolikom ustawionym tak, by widzowie czuli bliskość akcji;
- ciężkim aksamitnym zasłonom, które pochłaniały światło i dźwięk;
- miękkiemu oświetleniu, barwiącemu przestrzeń na ciepłe, bursztynowe odcienie.
Pomysł na lokal zrodził się w głowach dwóch przedsiębiorców z Warszawy, którzy dostrzegli w Krakowie niezagospodarowaną niszę. „Jest tu za dużo historii, a za mało życia nocnego” – żartował jeden z nich w rozmowie cytowanej później przez lokalną prasę. Wynajęli lokal, zaprosili muzyków i tancerki oraz sprowadzili sprzęt z Niemiec. Światła, maszyny do dymu i konstrukcje sceniczne na początku lat 90. były dla krakowian absolutną nowością.
Wybór miejsca nie był przypadkowy. „Fenix” miał swoją historię długo przed transformacją. Jako lokal taneczny działał już od 1933 roku, będąc jednym z najbardziej ekskluzywnych miejsc rozrywki w Krakowie. W latach okupacji bywali tu esesmani, a po wojnie radzieccy oficerowie. Krakowianie wspominali, że odbywały się tam nie tylko huczne zabawy, ale i nieformalne negocjacje biznesowe. Aby wejść na piątkową lub sobotnią imprezę, trzeba było mieć niemałe pieniądze lub odpowiednie znajomości.
Wolność w półcieniu

Pierwszy wieczór w „Fenixie” zapadł w pamięć wszystkim szczęśliwcom, którym udało się wejść do środka. Muzyka – jazz, blues i szczypta hitów z MTV – brzmiała głośno, lecz stylowo. Na scenie pojawiły się tancerki w błyszczących kostiumach, a mieszkańcy, nawet ci najbardziej pruderyjni, zastygli w niemym zachwycie. „Gazeta Krakowska” opublikowała później krótką relację: „Nowość z Zachodu. Klub Fenix przy Szewskiej budzi emocje”.
Dla jednych był to zwykły, choć oryginalny bar, inni widzieli w nim symbol zmian i wyzwanie rzucone staremu systemowi. W Krakowie, pełnym historycznych uliczek, kościołów i akademików, pojawienie się takiego lokalu było niemal rewolucją kulturalną. Natychmiast rozgorzały spory: niektórzy mówili o „upadku obyczajów”, inni twierdzili, że Kraków stał się wreszcie prawdziwie europejską metropolią.
Jak wspominał w 2011 roku użytkownik „krk90” na forum „LoveKrakow”, nie był to zwykły klub, lecz „niezwykłe zjawisko, w którym czuć było szczyptę skandalu i powiew wolności”. Użytkownik „Tato Jan” dodał, że przychodził tam poznawać ludzi i cieszyć się muzyką, a wieczory były „mroczne, żywe i radosne”.
Ostatnie światła pokusy

Ówcześni właściciele nie szukali skandalu, lecz eksperymentu. Chcieli stworzyć miejsce, gdzie można zobaczyć europejskie show bez konieczności wyjazdu za granicę. I to im się udało. Do „Fenixa” szło się nie tylko z ciekawości – czuć tam było powiew nieznanego świata: czasem zadymionego, słodkiego od perfum, ale zawsze nowego.
Z czasem bar zyskał ogromną popularność. Wieczorami przed wejściem zbierały się tłumy młodzieży, pragnącej choćby zajrzeć do środka. Bilety na wieczory tematyczne wyprzedawały się błyskawicznie, a opowieści o tym, co działo się wewnątrz, krążyły po mieście, budując legendę miejsca.
Jednak, jak to bywa z fenomenami lat 90., gwiazda „Fenixa” zgasła równie gwałtownie, jak rozbłysła. Na początku lat 2000. drzwi pod numerem 12 przy ulicy Szewskiej pozostały zamknięte. W rejestrze miejskim pojawił się zapis o remoncie pod działalność gastronomiczną, a wkrótce neon z czerwonym ptakiem zastąpiła tabliczka z napisem „Pub Music Live”. Miejsce, w którym niegdyś rozbrzmiewały saksofony jazzowe i odbywały się pierwsze odważne show, stało się kolejnym zwykłym barem.
Noce, które pamięta miasto
Na forach tematycznych wciąż można znaleźć wspomnienia z tamtych lat. Użytkowniczka „Ewa90” pisała w 2015 roku, że zaczynała bywać w „Fenixie” jako 19-latka i zapamiętała go bardziej jako show teatralne niż epatowanie nagością. Powody zamknięcia klubu do dziś budzą spekulacje:
- Zmiana gustów publiczności: po 2000 roku w Krakowie pojawiło się mnóstwo nowych klubów nastawionych na turystów.
- Utrata efektu nowości: dawna sensacja spowszedniała i stała się mniej dochodowa.
- Konkurencja z nowymi lokalami na ulicy Floriańskiej, przy których „Fenix” zaczął wydawać się staroświecki.
W 2012 roku portal „NaszeMiasto.pl” opublikował artykuł Marcina Kopcia pod tytułem „Fenix – klub, który rozgrzał Kraków”. Autor zauważył, że lokal był początkiem nowoczesnej kultury nocnej miasta, która później zmieniła się w potężny przemysł turystyczny. Niektóre z byłych tancerzy otworzyły własne studia tańca, kontynuując dziedzictwo „Fenixa” w lokalnej kulturze.
Historia, która tańczyła w mroku

O tym klubie pozostały liczne wspomnienia, strzępy piosenek i pożółkłe wycinki z gazet. W 2018 roku krakowski historyk Maciej Kędziora przyznał, że „Fenix” stał się miejskim mitem – symbolem momentu, w którym Kraków po raz pierwszy pozwolił sobie na odrobinę luzu. Historia „Fenixa” to nie tylko opowieść o kultowym klubie, ale lustro pokolenia, które jako pierwsze poczuło smak nowych możliwości. Wolność ta jednocześnie inspirowała i uczyła, pomagając odnaleźć się w otwartym świecie wartości, który przyniósł miastu upadek komunizmu.